"ANY CHEMICAL REACTION THAT PROCEEDS SMOOTHLY UNDER NORMAL CONDITION, CAN PROCEED VIOLENTLY IN THE PRESENCE OF AN IDIOT"
Dave zbiera dane potwierdzające swoją hipotezę w nadziei jej promocji do rangi PRAWA, w związku z czym zwracam się do wszystkich z prośbą o przekazanie do mojej skrzynki (soroka@kchf.ch.pwr.wroc.pl) wszelkich przykładów potwierdzających (lub obalających) hipotezę Birketta. Sądzę, że odpowiedzieć powinni przede wszystkim ci, którzy profesjonalnie zajmują się bezpieczeństwem w chemii.
Mirek Soroka
P.S. Dave doszedł do swojej hipotezy analizując następujące przypadki (jakże podobne do opisanych w moim "Laboratorium Chemii Organicznej dla Niedorajdów"):
1. Xinsky rozdzielał mieszaninę borowodorów przez "kaskadową" kondensację, kolejno: w stałym dwutlenku węgla, ciekłym tlenie i ciekłym azocie. Jak można było się spodziewać (prawo Murphego!), w trakcie wymrażania pękła chłodnica z ciekłym tlenem (NIE Z CO2, NIE Z AZOTEM, a właśnie z tlenem!), powodując utworzenie wspaniałej mieszaniny wybuchowej borowodorów i ciekłego tlenu! Budynek chemii ewakuowano i wezwano straż pożarną, która oczywiście nie miała najmniejszego pojęcia co z tym fantem zrobić (czy ktoś z Czytelników ma?!), ponieważ nigdy z czymś podobnym się nie spotkała ani nie miała tego typu przypadku w instrukcji. W końcu, ryzykując życiem, strażacy usunęli całą aparaturę poza budynek (do pobliskiego parku) i pozostawili do odparowania. Co się działo dalej? Nie wiem.
2. Doktorant robił 2 litry 50% roztworu kwasu siarkowego. Wziął cylinder miarowy na dwa litry, napełnił do połowy kwasem siarkowym, po czym wodą ("do smaku"!!!) i wytrząsnął. Niebiosa jedynie wiedzą dlaczego po tej operacji wyszedł z życiem, z lekkimi tylko poparzeniami. Dość powiedzieć, że jedynymi częściami garderoby, które na nim zostały po natychmiastowym użyciu natrysku raturnkowego, był jedwabny krawat i bawełniane skarpety! Jasno-różowiutka skóra delikwenta była tylko nieznacznie poparzona.
3. Inny doktorant potrzebował drobnosproszkowanego nadchloranu tropyliowego. Wziął więc moździerz agatowy i zaczął starannie rozcierać 10 g tegoż związku. Wybuch było słychać milę od laboratorium. "Przypadek" był hospitalizowany z rozlicznymi obrażeniami. Doktorant z tego jakoś wyszedł. Większość fragmentów cennego moździerza agatowego wydobyto z ciała pacjenta!
4. Znany chyba wszystkim chemikom syndrom QUICKFIT RECIPE opisuje David na swoim przypadku. Postanowił "błyskawicznie" otrzymać nieco trójchlorku fosforu, przepuszczając gazowy chlor przez probówkę kwarcową (trzymaną oczywiście w ręku!) zawierającą fosfor. Rozliczne kawałeczki płonącego fosforu "obsiadły" jego ubranie jak robaczki świętojańskie, które tylko na moment przygasały po potraktowaniu ich gaśnicą śniegową. Ratunek przyniosło dopiero solidne wiadro wody!